Nieskończoność zasobów a szybkość działań, czyli Malthus kontra Ricardo

Ta bajka zaczyna się tak: dawno temu, między osiemnastym a dziewiętnastym wiekiem żyli dwaj panowie. Byli to Thomas Malthus i David Ricardo. Obaj zostali ekonomistami, ale na świat patrzyli inaczej. Malthus uważał, że zasoby są skończone a Ricardo… wręcz odwrotnie. Z punktu widzenia naszego życia i jego jakości oraz przyszłości egzystencji cywilizacji, organizacji i jednostek problem nieskończoności zasobów jest kluczowy. 4/2018(10)

Czy zasoby się skończą?

Malthus jest twórcą teorii zasobów skończonych, nazywanej też teorią przeludnienia lub maltuzjanizmem. Opisał jej założenia w książce An Essay on Population (Prawo ludności) (Malthus 2007). Zgodnie z tą teorią, nasza populacja, a co za tym idzie zapotrzebowanie na żywność, rośnie szybciej niż środki utrzymania. Dlatego nieuniknione jest, że ostatecznie zabraknie zasobów, szczególnie żywności, w ilości oczekiwanej przez ludność. Swoje twierdzenia Malthus oparł na dwóch założeniach:

  • „żywność jest niezbędna dla egzystencji ludzkości;
  • wzajemne namiętności między płciami są nieuniknione i niezbędne” (Landreth, Colander 2005, s. 122).

Teoria Malthusa…

nie przeszła do lamusa.

Jest rozwijana od wieku XX. jako neomaltuzjanizm. Jedną z bardziej popularnych książek stworzonych w tym nurcie jest The Population Bomb autorstwa P.R. Ehrlicha (1971), w której wskazuje on na zbyt szybki przyrost ludności, ograniczoność zasobów, zwłaszcza żywności i groźbę globalnej katastrofy związanej z wyczerpaniem zasobów. Jako antidotum na katastrofę demograficzną i klęskę głodu widzi on… i tu uwaga: kontrolę urodzeń, sterylizację i ograniczenie przyrostu naturalnego za pomocą środków fiskalnych.

Analizy dotyczące skończoności zasobów są prowadzone również w wymiarze politycznym. W roku 1972 w ramach Klubu Rzymskiego został opracowany raport, w którym poddano analizie możliwość wyczerpania się zasobów z powodu wzrostu liczby ludności. W raporcie zwrócono uwagę na takie czynniki, jak: populacja, produkcja żywności, produkcja przemysłowa, zanieczyszczenie, zużycie nieodnawialnych zasobów naturalnych (Meadows, Meadows, Randers, Behrens 1972). Treść raportu była wielokrotnie weryfikowana, a w roku 2012 opublikowano prognozy dotyczące kolejnych 40 lat rozwoju cywilizacji, czyli do roku 2052 (Randers 2012). Warto przejrzeć.

A może zasoby się nie skończą?

Opozycyjna wobec teorii zasobów skończonych jest teoria zasobów nieskończonych. Jej prekursor Ricardo, pozostawał w stałym sporze z Malthusem. Ricardo uważał, że zasoby (naturalne) są nieskończone i nieograniczone co do ilości (i jednocześnie są niejednorodne – lepsze i gorsze), a ograniczona jest jedynie wiedza na temat ich uzyskania i wykorzystania (Rechul 2004).

Ricardo zwracał uwagę, że warunkiem dostępu do nowych zasobów jest postęp techniczny, a stopa postępu technicznego musi być wyższa niż zmniejszająca się wartość przyrostu produktu pracy i kapitału stosowanych w rolnictwie i przemyśle (Landreth, Colander 2005). Mówiąc po ludzku, choć w pewnym uproszczeniu, wiedza o tym jak zasoby pozyskać musi przyrastać szybciej niż następuje zużycie zasobów.

Gospodarka powinna stawać się coraz bardziej zasobooszczędna i należy odkrywać w niej nowe zasoby oraz wykorzystywać zjawisko substytucyjności, czyli zastępowania jednych zasobów innymi.

Zwolennikiem teorii zasobów nieskończonych był też J.L. Simon, który w książce The ultimate resource z roku 1981, wydanej ponownie w roku 1996 (Simon 1996), poddał krytyce teorię zasobów skończonych. W tym zakresie pozostawał w intelektualnym sporze ze wspomnianym P.R. Ehrlichem. Zdaniem J.L. Simona „postęp technologiczny był zwykle poprzedzany przez wzrost ludności; […] jest zależny od wynalazczości, a wzrost ludności […] zwiększa […] szansę na postępowe wynalazki” (Landreth, Colander 2005, s. 124). W swojej książce Simon wskazał czynniki, które chronią cywilizację przed wyczerpaniem zasobów. Szczególną rolę przypisał takim czynnikom wzrostu gospodarczego, jak nauka (Simon 1996, s. 380-381) i edukacja (Simon 1996, s. 391-398). Porównał koncepcję zależności między wzrostem liczby ludności a dostępem do żywności autorstwa Beretta, Boserupa, Clarka-Schultza i Simona z koncepcją Malthusa i Ehrlicha, wskazując, że zgodnie z pierwszą z nich, choć wzrost ilości żywności zmienia się w czasie, to tempo tego wzrostu w długim okresie będzie przewyższać tempo wzrostu liczby ludności (Simon 1996, s. 377). Okresowo, możemy częściowo wymierać z głodu, ale generalnie jako ludzkość przetrwamy.

Skończoność zasobów a nasze potrzeby

Pytanie o skończoność zasobów jest filozoficzne. Najpierw trzeba by zadać pytanie, czy materia jest skończona, albo jeszcze szerzej, czy Wszechświat jest skończony. Tego nie wiemy i się niestety nie dowiemy. Fizycy głowią się nad problemem i wielu z nich już pewnie z tego powodu załamało się psychicznie.

Dyskusja ekonomistów na temat skończoności zasobów jest zasadna tylko wówczas jeśli założymy, że Wszechświat jest nieskończony, bo jeśli jest skończony, to siłą rzeczy zasoby też są skończone. To by oznaczało, że skala naszych możliwości jest również skończona, i że rozwój człowieka ma swój naturalny, na szczęście odległy kres.

Do dalszych rozważań muszę przyjąć założenie, że Wszechświat jest nieskończony. Teraz pytanie o skończoność zasobów ma sens.

W jednym z poprzednich artykułów, określiłem zasoby jako część rzeczywistości, której nadajemy wartość. Rzecz, działanie, idea ma wartość, kiedy zauważymy, że do czegoś nam się przyda. Mówiąc o zasobach, bierzemy pod uwagę tylko to, co zauważamy, że może nam się do czegoś przydać. Jeśli Wszechświat jest nieskończony (z założenia), potencjalne zasoby też są nieskończone. Potencjalnie wszystko może nam się do czegoś przydać, a więc potencjalnie cały Wszechświat jest zasobem, a skoro jest nieskończony, to i potencjalne zasoby są nieskończone.  Skończone są rzeczywiste zasoby – z dwóch powodów:

  1. potrzeby ludzkości są skończone; 15 lat temu nikt nie czuł potrzeby posiadania tableta, bo go nie było, dziś mało kto ma potrzebę posiadania maszyny do pisania, bo są komputery; jedne potrzeby przemijają, inne się pojawiają; do tego ograniczoność naszego życia, a co najważniejsze ograniczona liczebność naszej populacji powodują, że teoretycznie można by sklasyfikować wszystkie potrzeby wszystkich ludzi w danym momencie i monitorować je w czasie; skoro można by je policzyć, to znaczy, że są skończone; na razie brakuje nam narzędzi, no i nikt nie czuje potrzeby takiego monitorowania; Jeśli zbiór rodzajów naszych potrzeb jest skończony, to znaczy, że do zaspokojenia ich wszystkich potrzebujemy tylko części nieskończonego Wszechświata, czyli części potencjalnych zasobów;
  2. w danym okresie niektóre potrzeby mogą być odczuwane przez tak dużą liczbę ludzi z takim nasileniem, że konkretnego zasobu może zacząć brakować w tym konkretnym okresie; zasoby mogą być więc skończone w przedziale czasu, lecz nie w ogóle; dokładniej mówiąc są nieskończone, ale ograniczone.

I gdzie tu szybkość działań?

Przyjmując, że Wszechświat jest nieskończony, człowiek zmaga się nie tyle ze skończonością zasobów, co z ich ograniczonością. Jak zauważył Ricardo, problemem nie jest skończoność a brak umiejętności sięgnięcia po te części Wszechświata, które stanowią dla nas wartość. W tym celu potrzebna jest wiedza. Im większa wiedza, tym sprawniejsze i tym szybsze działanie i dalej szybsze sięganie po zasoby – rozwiązanie punktu 2. powyżej.

Oczywiście, większa wiedza powoduje, że dostrzegamy więcej możliwości i to co nie było dla nas wartościowe, staje się takie. Więcej rzeczy zaczynamy traktować jako zasoby. Wyobraźmy sobie, że mamy 2 potrzeby: chcemy się najeść i napić. Szukamy takich części Wszechświata, które pozwolą zaspokoić nasze potrzeby i znajdujemy jabłka, gruszki oraz wodę. Mamy 2 potrzeby zaspokajane przez 3 zasoby. Jak już jesteśmy najedzeni, to chcemy się zabawić. Znajdujemy kamienie, którymi możemy rzucać, trawę, którą możemy zapleść i piórko na ziemi, w które możemy sobie podmuchać. Mamy teraz 3 potrzeby i 6 zasobów. Tak sobie rzucamy tymi kamieniami, że trafiliśmy w zająca i nie wiedząc co z nim zrobić, zjedliśmy go. Okazał się lepszy niż jabłka i gruszki, więc przestaliśmy jeść owoce, a kolejne pokolenie zapomniało, że można je jeść. Mamy więc 3 potrzeby (najeść się, napić i pobawić) i 5 zasobów (wodę, zające, kamienie, trawę i piórka). A jak zaczniemy odczuwać potrzebę wyższości i będziemy chcieli posiadać więcej plecionek niż inni, to wtedy zaczniemy konkurować z innymi, kto więcej będzie miał plecionek i wtedy może zabraknąć trawy, co nie oznacza, że mnóstwo jej rośnie na innej planecie. Można ją zerwać, tylko najpierw musimy posiąść wiedzę o tym jak tam dolecieć. Kto pierwszy doleci, ten ją zerwie. Tylko po co tyle plecionek, skoro i tak w końcu wszystkie zgniją?

 

Źródła

Ehrlich P.R. , The Population Bomb, Buccaneer Books Cutchougue, New York 1968, 1971.

Landreth H., Colander D.C. (2005), Historia myśli ekonomicznej, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa.

Malthus T.R. (2007), Prawo ludności, Jirafa Roja, Warszawa.

Meadows D.H., Meadows D.L., Randers J., Behrens III W.W. (1972), Limits to Growth: a Report for the Club of Rome’s Project on the Predicament of Mankind, Universe Books, New American Library, New York.

Randers J. (2012), 2052: A Global Forecast for the Next Forty Years, Chelsea Green Publishing, Chelsea.

Rechul H. (2004), Zasoby naturalne – jak bliska jest bariera dostępności?, „Wokół Energetyki”, nr 2, wydawnictwo elektroniczne.

Simon J.L. (1996), The Ultimate Resource 2, Princeton University Press, Princeton–New Jersey.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *